Archiwum kategorii: Polskość

Nie dalej niż trzy dni temu pisałem, jak bardzo w rozumieniu Druckera menadżer ma przerąbane. Jednym z jego argumentów było to, że czas menadżera jest zagospodarowany przez wszystkich i że jego produktywność, czy też efektywność jego pracy umysłowej, jest ograniczana przez brak efektywności członków zespołu, którym zarządza.

To wszystko prawda. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że główną bolączką wszelkich systemów zarządzania jest właśnie ten filtr ludzki. Co z tego, że robisz coś dobrze, skoro jakaś część twojej pracy zależna jest od pracy innych i w rezultacie może wyjść z tego niezłe nic.

Niedawno miałem przyjemność współpracować z firmą pracy tymczasowej, która wyławia pracowników lub kandydatów na nich dla swoich klientów. Tym razem klientem byłem ja, a konkretnie firma, w której pracuję. Zostałem poproszony o wypełnienie zestawu dokumentów, w których zawarto szereg cech, na jakie liczę u ewentualnych kandydatów. Opisano zdolności, które chciałbym u nich widzieć itp. Wtey zdałem sobie sprawę, że to wszystko lipa, bo i tak nie sposób znaleźć człowieka o cesze dla mnie najważniejszej. Takiego, co mysli, jest w miarę samodzielny a przy tym odpowiedzialny. Niech nie potrafi robić niczego, ja go przeszkolę. Ale musi posiadać tę rzadką właściwość charakteru jak solidność. Poprosisz go, to zrobi, a jak napotka na przeszkodę, ominie w sposób rozsądny, a nie będzie w nią walił z uporem maniaka, po czym zamelduje – szefie, nie da się.

W swojej pracy spotykam się z rozmaitymi ludźmi. Ambitnymi i leserami, gadatliwymi i cichymi. Są też pracowici, ale bardziej ograniczeni. Zdarzają się leniwi geniusze. Ale zwykłych solidnych pracowników jest chyba najmniej. Wydaje mi się, że ta solidność jest w prosty sposób skorelowana z myśleniem. Bo czy solidny jest ktoś mechanicznie wykonujący czynności, kto zatrzyma się na jakiejś błahostce, albo pokona ją w sposób tak głupi, że efekt jego poczynań będzie zerowy? Nie, solidny jest człowiek, który w sposób mądry, zwyczajnie chłopski, pokonuje przeszkody, żeby produktywnie zrealizować cel.

Czyżby więc myślenie bolało?

Na koniec przykłady pracy teoretycznie solidnych osób.

A – Solidny pracownik został poproszony o wyczyszczenie gabarytowych elementów przed ich spakowaniem. Zrobił to lepiej niż dobrze, ale po wyczyszczeniu zastawił tymi przedmiotami opakowania, w związku z czym musiał je przesuwać, często ponownie brudząc.

B – Inny solidny pracownik został poproszony o to samo. Nauczony doświadczeniem poprzednika, w połowie czyszczenia przyszedł do mnie, żeby zapytać, czy może odkładać przedmioty na czyste pole odkładcze, czy widzę to może w inny sposób.

Zdarzyło się to co prawda parę dni tamu, ale niech tam. Ten blog nie służy przekazywaniu najświeższych informacji. Chodzi mi o fakt utknięcia prezydenckiego samolotu na mongolskim lotnisku.

Tak sobie wtedy pomyslałem, że Mongolia to chyba fajny kraj. Zastanowiłem się te, czy aby Pan Prezydent również nie miał podobnego zdania. Z relacji telewizyjnych wynikało, że bardzo jest kontent, oglądając takie jak poniższy krajobrazy.

mongolia

By Spoke, Center

Te jurty, stepy, przypominające polskie piękne połoniny, gocinność tamtejszych ludów, które nie zostawią cię na pastwę losu, nieliczne acz piękne miasta, to niekłamane zalety tego miejsca. Mniej ludzi, większa przestrzeń życiowa, brak problemów z pomostówkami, potulniejsze społeczeństwo. Tak mysląc doszedłem do wniosku, że mógłbym tam zamieszkać. Tylko dlaczego Prezydentowi się nie podobało?

Mógłby co rano, wypiwszy świeże, kozie mleko, przechadzać się po mongolskim stepie. Suchy wiatr owiewał by mu zamyśloną twarz, a stopa roztrącała by kropelki rosy pozostałe po nocnym chłodzie. Potem Prezydent mógłby cośtam podpisywać w swoim szałasie, po czym objechać jedyne większe skupisko ludzkie konno lub jakimś zacnym poradzieckim pojazdem (ZIŁ?). Z pewnością znalazł by tam spokój ducha i pocieszenie. Myślę, że jego rodzinie również Mongolia przypadła by do gustu.

Panie Prezydencie. Natępnym razem, kiedy nadarzy się taka – prawie niepowtarzalna okazja – zastanów się czy wracać do naszego polskiego piekiełka. Wystarczy tylko słowo do Ministra Kamińskiego, a w centrum  Ułan Bator stanie piękny Szałac Prezydencki. Tylko kto by w nim pracował? Statystycznie na kilometr kwadratowy, przypada w Mongolii 1,89 osoby. Czyli statystycznie Prezydent, jego brat i kot brata? Nie, to już za dużo…

Kiedyś, sto lat temu, na swoim prehistorycznym blogu, który zawierał 7 (słownie siedem) wpisów, umieściłem jako smutną konstatację polskości dwa obrazki. Okazało sie, że owe obrazki zakończyły moją blogową karierę. Bynajmniej nie z powodu aresztowania bądź blokady strony. Po prostu mój charakter okazał się znacznie słabszy, niż chińskie aluminium.

Dlatego teraz, nowego bloga otwieram owymi obrazami. Umarł król, niech żyje król. I niech poniższe zdjęcia bedą dla Was – drodzy czytelnicy,  przestrogą. Żyjecie bowiem w  kraju (z powodu daty powinienem napisać – Kraju), w którym takie rzeczy są mozliwe. Nie, nie tylko w Erze!

kapela_weselna3

wypracowanie2