Jeśli jesteście maniakami jakości i produktywności, omińcie tego posta. Nie czytajcie go, bo pierwszy lepszy wpis na Wikipedii da wam więcej technicznych czy historycznych informacji na temat tego, o czym będę dzisiaj pisał.
Jeśli natomiast produktywność to dla was hobby, z którym zaczynacie, możecie jeszcze nie znać Króla Deminga.
Był sobie raz facet, który wyprzedził swoje czasy. Człowiek, który myślał o produktywności w sposób tak bardzo odbiegający od standardów, że przez pewien czas nikt się na nim nie poznawał. Edwards Deming jest ojcem nowoczesnego zarządzania jakością, przynajmniej w moim odczuciu. To autor bardzo wielu celnych myśli i metod zwiększania produktywności. I jednocześnie człowiek, który wymyślił koło, zwane – jakby inaczej – kołem Deminga. O nim jednak trochę później.
Warto dodać, że Deming ze swoimi nowoczesnymi przemyśleniami został doceniony w Japonii, która po drugiej Wojnie Światowej miała poważne problemy gospodarcze. Generalnie kraj ten, osłabiony wojennym wysiłkiem i porażką, musiał stać się baaaardzo konkurencyjny, żeby gospodarczo zaczął znaczyć cokolwiek w świecie. Japońska jakość dopiero po Demingu zaczęła oznaczać to, co oznacza dzisiaj. Wcześniej japońskie produkty były raczej kojarzone z niewiele wartą tandetą. Ponadto, zarówno Europa wspomagana przez rozmaite subwencje i plany Marshalla, jak i Stany Zjednoczone, nie czuły na plecach oddechu konkurencji. Stany dodatkowo, jako najmniej dotknięte wojenną zawieruchą, z rozpędzonym wojenną produkcją przemysłem i nieuszkodzoną infrastrukturą, czuły się – i przez długi czas były – jedynym poważnym producentem towarów na rynek światowy.
Nie wchodząc zbytnio w szczegóły, bo nie jestem specjalistą wielkiej miary w tej dziedzinie, działalność Deminga pomogła przewartościować system myślenia japońskich producentów. Do dziś człowiek ten jest uznawany za jednego z Ojców Założycieli japońskiej jakości a japońska Nagroda Deminga to najbardziej prestiżowa nagroda w dziedzinie zarządzania jakością w tym kraju.
Ten krótki wstęp miał na celu naświetlenie wam, jakiego kalibru postacią był profesor Deming. Jego koło, o którym wspominałem, jest wynalazkiem podobnej miary co jego twórca – genialnym i nieskomplikowanym.
Koło Deminga, zwane też inaczej cyklem Deminga, to nie żadne fizyczne urządzenie, jeśli tego jeszcze nie wiecie. To pomysł na usprawnianie i utrzymywanie produktywności. to pomysł na jakosć, ale da się go prosto przetransponować na niemal wszystkie dziedziny życia, z samym życiem włącznie. I chociaż nasz gtd’owski guru Allen się do tego wprost nie przyznaje, uważam że jego system jest inspirowany Demingiem.
Koło Deminga to to zestaw czterech kroków, rysowanych w schemacie na obrysie koła. Kroki realizowane są po kolei, a ostatni przechodzi znowu w pierwszy, przy czym nowa runda po kole jest już rundą na wyższym poziomie jakości. Stąd często mówi się o kole Deminga jako o drodze to totalnej jakości.
Owe cztery kroki to cykl PDCA od:
- Plan
- Do
- Check
- Act
Nie chcąc komplikować zbytnio sytuacji, nie będę rozbierał teorii na czynniki pierwsze. Każdy z kroków oznacza dokładnie to, co oznacza. Najpierw Planuj (Plan), potem Wykonaj (Do), następnie Sprawdź co z tego wyszło (Check) a na końcu Zareaguj (Act) na to co zrobiłeś.
Planujesz, że napiszesz wiersz. Rozrysowujesz sobie w głowie o czym ma być, jakimi rymami się posłużysz, czy będziesz pisał piórem, długopisem czy może kredkami świecowymi. Potem siadasz nad kartką zaopatrzony w narzędzia i zaczynasz. Po chwilach metafizycznego uniesienia siedzisz nad efektem – zabazgranym kawałkiem papieru, z dwoma kleksami i zagiętym rogiem. Nie chcesz tego w przyszłosci, to nie taki był plan. Miało powstać dzieło, które oprawisz w ramkę i sprezentujesz mamie na Boże Narodzenie. Sprawdzasz więc, jak w pokerze (Check). Liczysz kleksy i błędy interpunkcyjne, widzisz, że inaczej mógłbyś rozplanować treść. Działasz (Act) przez włączenie Twoich spostrzeżeń i pomysłów do nowego planu. Decydujesz się użyć niekapiącego pióra, pod ręka trzymasz słownik poprawnej polszczyzny, uważasz, żeby w następnej wersji nie zagiąć rogu. Planujesz ponownie, bogatszy o wiedzę z poprzedniego kroku. I być może będziesz pisałe jeszcze cztery wersje, ale za każdym razem postarasz sie ze wszystkich sił wyeliminować błędy, które oddalają twój poemat od ideału. W końcu osiągniesz efekt.
Koło Deminga jest jednym z podstawowych narzędzi ludzi zajmujących się poprawianiem czegokolwiek. To najprostsza i najbardziej czytelna metoda osiągania za każdym razem lepszych rezultatów. Polega jak widzicie na wyobrażeniu sobie stanu końcowego i oceny jak bardzo i czym to co powstało różni się od tego wyobrażenia.
Dlatego nazwałem Deminga Królem, bo jego cykl można zastosować do wszystkiego, w czym chcecie być lepsi. Do odchudzania, do nauki nowych słówek, do projektowania systemów ogniw słonecznych czy czegokolwiek innego, co da się usprawniać.
I być może dzięki temu prostemu schematowi nie bedziecie potrzebowali setek innych narzędzi czy metod, bo koło Deminga to podwalina wszystkiego.